Stefan Bratkowski: Psuje z PiS-u, nasi współobywatele z innej cywilizacji

Maciej Stasiński - Gazeta Wyborcza włącz . Opublikowano w Elbląg

Następuje rozkład, jak w 1789, 1848, 1917. Załamanie, degradacja społeczna i coraz większy bałagan. Dopiero potem powoli przychodził jakiś ład. Może i u nas przyjdzie. Ze Stefanem Bratkowskim* rozmawia Maciej Stasiński.

Maciej Stasiński: Co się dzieje w państwie polskim? 

Stefan Bratkowski: Pokojowa wojna domowa. Gdyby to był zamach stanu, PiS przejąłby najwyższe stanowiska i uprawnienia, i by wystarczyło. A oni, jak zdobywcy po inwazji, biorą wszystko, co daje władzę, dostęp do pieniędzy i panowanie nad aparatem przemocy.

Wszyscy wiedzą, że decyduje Kaczyński, ale wokół niego nie ma żadnych wybitnych ludzi poza kilkoma przybocznymi cwaniakami. Paru zdolnych, Morawiecki i Szałamacha, jeszcze pani Rafalska, to mało. Wszyscy ciekawsi od wodza pouciekali. Czołówkę dziennikarzy telewizyjnych sami wyrzucili. Wydają się jakąś wstępującą siłą o ogromnym znaczeniu dla kraju, podczas gdy już dziś KOD ma przewagę zarówno liczebną, jak i moralną. PiS schodzi do pozycji skromnej siły i przy dziesiątkach tysięcy uczestników manifestacji Komitetu Obrońców Demokracji nabiera skromności...


Mateusz Morawiecki. Partyzant śni o wielkiej Polsce



Niczego podobnego nie widzę. Wręcz przeciwnie. "Nie ustąpimy", "trzeba grać ostro", "nie damy się dyktatowi Europy"... 

- To ich metoda: "dowalimy wszystkim i nikt nam nie podskoczy", innych kupimy obietnicami. Robią świetnie propagandę, ale tym nie zastąpią deficytu członków.

Prezydentem został pan Nikt, którego nazwisko parę miesięcy temu nic nikomu nie mówiło, i usłyszeliśmy o nim, kiedy odżegnał się od niego jego wydział uniwersytetu... Człowiek mowny, grzeczny, jak to chłopcy z Krakowa, ale mówiąc głupstwa, nawet nie wie, że mówi głupstwa. Premierem też jest pani Nikt. Inteligentna, sympatyczna, ale nie pamiętam jednego jej zdania, które byłoby prawdą. Odgrywają oboje swoje role, nawet nie wiedząc, jakie przykre uśmiechy wywołują za swoimi plecami.


Andrzej Duda, człowiek z mgły



O co chodzi PiS-owi? 

- Nie lubią naszej cywilizacji, a poza perspektywą władzy i tym, co władza daje, nie mają nic, więc chcą mieć coś z tej władzy. Na to się nakłada nacjonalizm, w sporym procencie udawana wierność Kościołowi oraz osobiste urazy i kompleksy.

Kaczyński potrzebuje rewolucji, bo chce zmienić kraj. 

- Zachowuje się, jakby chciał doprowadzić do upadku państwa i gospodarki. Szałamacha z Morawieckim sami niczego nie zrobią, a powstrzymać prezesa nie ma jak. Zagranica nie pomoże, bo porozumienie z nim dla zagranicznych fachowców jest trudne - prezes nie mówi żadnym językiem obcym, na niczym nie zna się porządnie, przy całej swojej inteligencji. Nawet po polsku źle mówi. Nie ma umiejętności budowania, za to talent do intryg, zwodów i ruchów pozornych. Poza burzeniem, nawet stadnin końskich, nie zna innej polityki. Nawet przy zamachu stanu warto pozyskiwać zwolenników, ale PiS idzie jak taran, żeby zniszczyć przeciwnika.

To weźmie ludzi za twarz... 

- Pewnie spróbuje, ale to niczego nie załatwia. Po jakobinach termidor niczego nie załatwił. W Rosji władzę zdobyli bolszewicy, bo byli najlepiej zorganizowaną siłą. Ale po roku już nic nie działało. Lenin musiał zaprowadzić terror, żeby opanować państwo i kraj.

Być może PiS sięgnie po gwałt, aresztowania itp., już masowo zwalnia z pracy. Sądząc po agresywności Kaczyńskiego, będzie on podsycał napięcie. Bo u niego wszystko opiera się na niechęci, nienawiści, wrogości. "Gazeta Warszawska" wzywa do pogromu "szubrawców". Szubrawcy chcą gromić szubrawców. Ale nie sądzę, by to osiągnęło wielką skalę i dało skutki. Odruchy zdrowego rozsądku wezmą górę. Jak to w Polsce.


Polska z głowy Kaczyńskiego



Nie podzielam poglądu, że to czysty nihilizm. Kaczyński chce innego ustroju, własnej satrapii narodowo-katolickiej. 

- Żywioł pisowski rozwija się samoistnie, idzie do przodu, by zająć miejsce i zdobyć łupy niezależnie od Kaczyńskiego, po prawdzie - coraz mniej go potrzebuje. To lud stworzył Mussoliniego, nie odwrotnie. Moim zdaniem przecenia się rolę Kaczyńskiego. Przygniatająca większość jego zwolenników jest za nim, ale nie wie, dlaczego. Są za tym, co zrobi, ale nie wiedzą, co zrobi. Większości to na dobrą sprawę nie obchodzi, ale rozdawnictwo pieniędzy podoba się wszystkim. Wszyscy chcą dobrobytu i władzy.

Władza i dobrobyt to całkiem dość! A jeszcze przyprawione Bogiem, honorem i ojczyzną... 

- Ale nic z tego nie wynika. Ten ruch jest amorficzny, płynny. Fromm pisał, że ucieczka od wolności to też ruch amorficzny. W październiku 1956 roku chcieliśmy demokracji i gospodarki rynkowej, ale nie wiedzieliśmy, jak to zrobić. Dlatego zajęliśmy się edukacją i samokształceniem, stawialiśmy na samoorganizację. W starożytnych Atenach od dziesiątego roku życia chłopcy dyskutowali, jak ulepszać republikę i kształcić obywateli, którzy wezmą odpowiedzialność za państwo. PiS nie kształci obywateli, tylko szczuje jednych na drugich: "Oni się nakradli i nachapali, precz z nimi! Tera, k..., my!".

Ciekawe, że nikt z nich nie pyta o pieniądze Szałamachy i Morawieckiego. Czy oni też się nachapali? 

- Najogólniej mówiąc, zwolenników PiS-u integruje albo zawiść, albo rytuał katolicki. Nie wiara, bo tylko jakaś jedna czwarta polskich katolików chodzi do kościoła z potrzeby religijnej. No i ci, których napędza głód powodzenia. Minister, który bierze naraz Ministerstwo Sprawiedliwości i Prokuraturę Generalną, to albo zła wola, albo niedouczenie, albo zwykła głupota. Jeden urząd jest z administracji, drugi - z sądownictwa. Połączenie sprzeczne z podstawami ustroju prawa. I tak co krok.

Profesor Andrzej Nowak upewnia zwolenników "zmiany", że są czystymi patriotami, umacnia ich przywiązanie do prostych wartości. Stąd "żołnierze wyklęci", a nie TW "Bolek". 

- Naród jako idea przewodnia to potężny i prosty wytrych. Łatwo się utożsamić. Nie chcą Unii Europejskiej, bo traktowana poważnie kwestionuje ich pozorowane przywództwo, zostają przy wyciąganiu z Unii pieniędzy. Są przeciw Trybunałowi Konstytucyjnemu, bo nie chcą ustroju, w którym rządzący nie będą mogli uchwalić, czego im się zachce.

To jaki jest ten lud pisowski? 

- Przykład to Kukiz. Popularny w piosence, ale w kategoriach ustawodawstwa nieuczony szkodnik. Pewny siebie, gromadzi wokół siebie aroganckich, wygadanych, też pewnych siebie bufonów, którzy wypowiadają się gromko na temat kraju, nie mając o nim zielonego pojęcia. Demokracja pozwala się mądrzyć wszystkim obywatelom, na co jedyną radą jest nauka nie tylko kultury bycia, ale też partnerstwa w demokracji. Czy zechcą?

A naprzeciw nich KOD? 

- To nie tylko obrona demokracji. Ludzie idą z KOD-em w przekonaniu, że są przyzwoici. Przyzwoitość jest jeszcze jakimś miernikiem w ocenie ludzkich zachowań. Nie kłam, nie korzystaj z cudzej pracy, nie kradnij, nie przeklinaj...

Czyżby? Internet uczy, że wszystko wolno, ośmiela w chamstwie i agresji. 

- To prawda, że zanikają podstawowe pojęcia i wyobrażenia na temat zachowań przyzwoitych. Brakuje życzliwości, empatii i sympatii. Młodzież, która ma pieniądze, lekceważy tych, którzy ich nie mają. Hejtują się wzajem w sieci, choć nie dzieli ich nienawiść. I to się przenosi na starsze pokolenie, zamiast odwrotnie. Czyni spustoszenia, także psychologiczne, skoro pełną swobodę i przyzwolenie uzyskują ruchy niszczące wspólnotę społeczną. Nawet strajk pielęgniarek ujawnił, że bez względu na ich racje nie umieją się zorganizować, by stworzyć spółkę, która przejmie część majątku, dokona przeglądu zatrudnienia, zbada tryb użytkowania majątku. Wyszłoby wtedy, że mamy nadmiar środków na finansowanie szpitalnictwa, ukrytych w kosztach NFZ. Można by pod naciskiem obywateli przywrócić dawny ustrój służby zdrowia, bo w 2003 roku zamiast kas chorych zainstalowano niewspółmiernie droższy NFZ.

W Polsce brakuje bodźców do integracji intelektualnej wobec ważnych wspólnych spraw. Stąd nieskoordynowane odruchy protestu i - poglądy bez ładu i składu, nie wiadomo przeciw czemu ani za czym.

PiS twierdzi, że buduje, opierając się na tradycji. Pan, że tylko burzy i że czeka nas rozkład. 

- Tak. Moim zdaniem to rozkład. Taki rozkład dawał o sobie znać w przełomowych momentach gdzie indziej. Tak było w rewolucjach 1789, 1848, 1917, w latach 30. Najpierw załamanie, postępujący proces degradacji społecznej i używając brzydkiego słowa - coraz większy burdel. Potem przychodził jakiś ład. Powoli, bo nie da się skoczyć powrotnie w cywilizację. Ale można - daliśmy tego przykład w 1989 roku. Bez rozstroju społecznego, który grozi nam dzisiaj.

To co nastąpi po chaosie? Zamieszki? Terror? 

- Może nie aż terror, ale aresztowania, represje, zamieszki, przemoc. Co musi, rzecz jasna, prowokować odpowiedzi.

Skończą się pieniądze na 500+, zamrą inwestycje, ustanie pomoc z UE, ale Kaczyński się nie zatrzyma. Jego marzeniem i planem życiowym jest państwo autorytarne, mówiąc wprost - dyktatura. Nie osiągnie jej, ale co napsuje, to napsuje. Co wobec tego? Przede wszystkim solidna, wnikliwa, cierpliwie zbierana ewidencja wszelkich strat. Musimy wiedzieć, co przyjdzie naprawiać i odbudowywać. Potrzebny będzie jakiś komitet odbudowy kraju. I nie trzeba z tym czekać, bo zdążą więcej zepsuć.

Nasze państwo i demokracja dalekie są od ideału. Rządzący czasem coś partolą. Ale ta cywilizacja jest naszą cywilizacją. Oni chcą ją obalić, zniszczyć to państwo ze wszystkimi jego strukturami, wyciąć do korzenia.

Nie łudźmy się. To ma być koniec tego państwa, naszej cywilizacji. I nic nie ma wrócić, to nie plan jakiegoś ustroju przejściowego. Ciepła woda nie popłynie z kranów - nawet w przenośni.

Nie nawołuję do walki z nimi. Są wśród nich moi dawni przyjaciele. Jeden chce wieszać, drugi chce przeczekać, bo "chrześcijaństwo zabijało, a przeszło jednak na cywilizację". Trzeba ich nawrócić. To nasi współobywatele. Tylko z innej cywilizacji. Psuje.

Pan jest specem od pracy organicznej. Pisał pan scenariusz "Najdłuższej wojny..." i praktycznie organizował w latach 70. w PRL "Doświadczenie i Przyszłość". Z pragmatycznego punktu widzenia co spowodowało ten bunt ludowy przeciw elitom transformacji? 

- Problemem jest poczucie nieobecności. Jesteśmy drażliwym narodem. Kiedy ktoś Polaka nie zauważa, Polak reaguje nieskrywaną irytacją. Nasze elity nie szukały kontaktu z tym, co nazywamy ludem. Trzeba było znaleźć wspólny język, jak "organicznicy" z XIX wieku. Zbudowali wtedy razem potęgę. Ale nie zastępowali autentycznych bohaterów sztucznymi, którzy budzą niesmak i kpiny. Krzywdę zrobiono sympatycznemu Leszkowi Kaczyńskiemu, pakując go na Wawel obok królów, co jemu samemu nigdy by do głowy nie wpadło. Kiedy z historią jesteśmy na bakier, robimy sami z siebie idiotów dla próżności Jarosława Kaczyńskiego, który dziś jest praktycznie wrogiem państwa polskiego. To przykre, bo to jeden ze zdolniejszych ludzi w jego pokoleniu. On nie zakończy wojny domowej. On nawet nie wie, co to zawrzeć pokój. Nie wie też, co to spadająca wartość waluty. Wykończy ją. Ma osiągnięcia: w pół roku rozwalił państwo. A to jeszcze nie koniec.

*Stefan Bratkowski - ur. w 1934 r., prawnik, dziennikarz, publicysta i pisarz; w latach 1980-90 prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Pisał w "Po prostu", "Wyborczej" i "Rzeczpospolitej", redagował "Życie i Nowoczesność". Napisał z bratem Andrzejem książkę "Gra o jutro", która podważała tryb funkcjonowania gospodarki PRL. Był autorem scenariuszy części odcinków serialu "Najdłuższa wojna nowoczesnej Europy". Członek Komitetu Obywatelskiego przy Lechu Wałęsie. Uczestnik Okrągłego Stołu.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Gallery Catpro

DSCF7958

DSCF7958

DSCF7959

DSCF7959

DSCF7960

DSCF7960

DSCF7976

DSCF7976

DSCF7977

DSCF7977

DSCF7978

DSCF7978

DSCF7979

DSCF7979

DSCF7994

DSCF7994

DSCF7995

DSCF7995

DSCF7997

DSCF7997
7.05.2016

UK betting sites, view full information www.gbetting.co.uk bookamkers

Kalendarz

Pn Wt Śr Cz Pt So N
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31