Główna wina za erupcję nienawiści w Polsce spada na człowieka znanego z imienia i nazwiska

Wojciech Maziarski - Gazeta Wyborcza włącz . Opublikowano w Elbląg

 

Myślicie, że to PiS jest winny? Owszem, sztacheta może zabić, ale nie ona jest winna, lecz ten, kto nią wymachuje.

W publicznej debacie ostatnich dni dominuje teza, że do śmierci Pawła Adamowicza doprowadziła przesycona nienawiścią i agresją atmosfera życia w Polsce, a za jej wykreowanie odpowiada PiS. Niby prawda, a jednak mam poważne wątpliwości, czy winny został precyzyjnie wskazany.

Proszę się jeszcze nie denerwować, nie walić w ekran ani klawiaturę, nie rzucać telefonem. Postaram się wyjaśnić.

Nie zaprzeczam – pod władzą PiS etyczne i polityczne standardy w naszym kraju znalazły się na poziomie Rowu Mariańskiego. W tej dziedzinie (zresztą niemal w każdej innej też) mamy dziś osławioną „Polskę w ruinie”. Ale czy prawdziwe jest zdanie: „Odpowiada za to PiS”?

Żeby w pełni ponosić odpowiedzialność, trzeba podejmować decyzje, dokonywać wyborów i dysponować niezbędnym do tego zakresem autonomii oraz zdolnościami intelektualnymi pozwalającymi na refleksję. „Zwykłe” partie polityczne na ogół spełniają te warunki. Jednak PiS nie jest zwykłą partią.

Co się Kaczyńskiemu należy

Prawo i Sprawiedliwość jest narzędziem skonstruowanym przez Jarosława Kaczyńskiego do realizacji jego osobistych celów – tj. do zdobycia nieograniczonej dyktatorskiej władzy. To prawdziwa obsesja pana prezesa, który z niewiadomych powodów od lat jest przekonany, że jego rolą jest stanie na czele narodu. Że zasługuje na to. Że należy mu się to „jak psu zupa”.

Nie pytajcie mnie, skąd wzięła się ta dziwna myśl i kiedy zalęgła się w jego głowie. Nie wiem. Może to kwestia wychowania w dzieciństwie? Może mamusia mówiła mu, że jest geniuszem, w przyszłości zostanie królem i będzie spoczywać na Wawelu? A może wprost przeciwnie – to rodzaj odreagowania, bo koledzy go w piaskownicy lali i wyśmiewali się z niego, więc zaciął się w sobie i obiecał im: „Jeszcze wam pokażę!”.

No więc pokazuje. W tym celu zmajstrował coś, co nazwał „partią polityczną Prawo i Sprawiedliwość”. To myląca nazwa. Ta gromada niekompetentnych ludzi o niskich kwalifikacjach moralnych, mimo zachowania formalnych pozorów, jest nie partią polityczną, lecz pozbawioną autonomicznej woli i zdolności do podejmowania decyzji armią posłusznych żołnierzy na usługach wodza.

PiS nie jest normalną partią

Od początku tak był budowany. Już w zapisach statutu prezesowi dano władzę niemal dyktatorską. W żadnej innej partii przewodniczący nie ma takiej pozycji (swoją drogą to pytanie do sądu, który w przyszłości będzie zajmować się depisizacją: czy partia o takim statucie na pewno może działać w państwie demokratycznym?). Nieograniczona władza prezesa realizuje się także – czy może przede wszystkim – w sprawach personalnych.

Zazwyczaj partie polityczne są zespołami osób połączonych wspólnym programem ideowym i celem politycznym. W zespołach tych buzuje życie, toczą się dyskusje i rywalizacje, powstają frakcje, które wzajemnie ze sobą konkurują i spierają się o strategię i taktykę.

W PiS nic nie buzuje, bo nie ma tu żadnych osobowości. Kto wyrastał ponad poziom gruntu i wyrażał własne zdanie w jakiejkolwiek sprawie, już dawno został wyeliminowany. PiS składa się z osobników o gumowych kręgosłupach, pozbawionych osobowości, bez talentów czy zdolności intelektualnych. To gromada ślepo posłusznych marionetek poruszających się w rytm gestów prezesa.

Armia marionetek tańczy, jak prezes zagra

Właśnie pan prezes z cynicznym wyrachowaniem decyduje, która z kukiełek pokaże się na scenie i będzie mogła odegrać rolę w przedstawieniu. To on wyciąga z mrocznych zakamarków zdumiewające, groteskowe postaci w rodzaju Dominika Tarczyńskiego, Krystyny Pawłowicz, Jacka Kurskiego czy Adama Andruszkiewicza, uznając, że w danej chwili są przydatne do osiągnięcia jego celów. W normalnych warunkach ludzie tego pokroju, wykazujący taki poziom bezwzględności, cynizmu, agresji czy zwykłej głupoty, nie przebiliby się o własnych siłach na plan pierwszy. W normalnych warunkach marszałkiem Sejmu nie mógłby być człowiek reprezentujący taki poziom jak Marek Kuchciński, szefową Trybunału Konstytucyjnego nie mogłaby być Julia Przyłębska, nienadająca się nawet do pracy w sądzie okręgowym, a szefem gabinetu politycznego premiera nie mógłby być specjalista od peruk bredzący o skarbach zakopanych w sędziowskich ogródkach.

Wszystkie te karykaturalne postaci są obecne na polskiej scenie politycznej, bo tak zadecydował pan prezes. To on jednoosobowo odpowiada za obsadę ról w tym przedstawieniu i za jego przebieg. PiS jest jego narzędziem, jak kastet, nóż czy wyrwana z płotu sztacheta.

Sztacheta może zabić, lecz winny jest ten, kto nią wymachuje. Dlatego gdy mówimy o odpowiedzialności za wykreowanie warunków, które doprowadziły do zamachu na Pawła Adamowicza, wskazujmy nie na PiS, lecz personalnie na Jarosława Kaczyńskiego.

 

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

UK betting sites, view full information www.gbetting.co.uk bookamkers

Kalendarz

Pn Wt Śr Cz Pt So N
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30